Sztuczna mgła

[vc_row][vc_column width=”1/3″][vc_column_text]

Nie, to nie będzie tekst o polityce. Jeżeli natomiast tytuł obudził w Tobie serię rozmaitych skojarzeń, to dobrze – o to chodziło. Będzie tu bowiem mowa o tak zwanym informacyjnym smogu.

W dobie Internetu, telewizji, szerokiej oferty gazet… lub czasopism, problemem stał się informacyjny nadmiar i chaos. Ogromna ilość danych (często zupełnie nieistotnych, wręcz sztucznie wytworzonych) gwałtem wdziera się do…

[/vc_column_text][vc_column_text el_position=”first last”]

naszej świadomości. My natomiast (jak na ofiary przemocy przystało), odpowiadamy światu pięknym za nadobne.

Wielu mówców, sprzedawców czy kiepskich autorów reklam, ma z tym problem; coraz więcej jest do powiedzenia a czasu coraz mniej i coraz trudniej pozyskać uwagę potencjalnego odbiorcy.

[/vc_column_text][/vc_column][vc_column width=”1/3″][vc_column_text el_position=”first last”]

Dlatego właśnie, szczególnie dzisiaj, sztuka przekazu polega na budowaniu komunikatów krótkich, syntetycznych i zrozumiałych.

Są ludzie, którzy po prostu nie mogą przestać mówić. Znacie ten typ? Jak im kulturalnie zasugerować, żeby kończyli, to zaczynają mówić szybciej; a poproszeni o streszczenie wykładu przynoszą małą powieść. Pytanie brzmi, jak wiele z tych treści rzeczywiście dotrze do odbiorców. Czy chciałbyś, by ktoś taki projektował dla Ciebie ulotki lub wizytówki?

Pozwól, że zaproponuję proste ćwiczenie: ile razy piszesz wiadomość tekstową, zmieść się w jednym SMSie (160 znaków lub mniej). Nie ważne, jak wiele spraw sądzisz, że masz do przekazania; ta objętość ZAWSZE jest wystarczająca. Szybko nauczysz się usuwać nieistotne wstępy, spójniki czy detale i przejdziesz do istoty rzeczy. Potem jeszcze zadbaj, by tak okrojona wiadomość była zgrabna, zrozumiała i poprawna językowo. Już jesteś na dobrej drodze.

[/vc_column_text][/vc_column][vc_column width=”1/3″][vc_column_text el_position=”first last”]

Pamiętacie rewolucję, jaką wśród reklam telefonii komórkowej wywołała w 2005 roku grupa Mumio? Nagle zamiast taryf, cen i modeli telefonów dostaliśmy komunikaty w stylu: „Dobre to jest?!” (i odpowiedź niewerbalna w formie skinienia głowy). Cała scenka zawierała tylko dwa wyrazy o konkretnej treści: nazwa produktu (mix) i obecne w tle logo firmy; później pojawiała się jeszcze plansza i jedno, jedyne zdanie wyjaśnienia. Zainteresowany klient sam musiał sobie doszukać istotne szczegóły.

Oczywiście nie ma pewności, że każde pojedyncze słowo sprzeda Twój produkt. Musi być to słowo (lub zdanie) dobrane ze szczególną starannością. Tak, by niczym potężny reflektor przebiło się przez sztuczną mgłę zupełnie nieistotnych informacji dookoła. Budowanie odpowiednich komunikatów jest dziś sztuką; może więc lepiej, by zajmowali się tym artyści.

____________________
[icon name=”user”]   konsultacja: mgr Tomasz Fąs – publicysta, pedagog, trener komunikacji

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row]