optymalna komunikacja wizualna



Kto czyta blogi?

kategoria : felieton, VIP · autor 2013-07-24

Jedna z wielu genialnych sentencji Terry’go Pratchett’a brzmi: „(…) ludzie zwykle nie słuchają. Czas, kiedy mówi ktoś inny, wykorzystują, by się zastanowić, co powiedzą potem.” Jakże pięknie oddaje ona istotę rozmaitych form komunikacji, szczególnie tych elektronicznych.

Kiedy obserwuję, jak z każdym dniem rosną astronomiczne liczby osób zarejestrowanych na forach internetowych, platformach blogerskich (czy innych Twitter’ach), zastanawiam się, ilu z tych ludzi weszło na daną stronę, żeby…

…sobie poczytać. Zaraz potem nachodzi mnie nieodparta myśl, że niewielu. W necie czyta się głównie Wikipedię, czasem może jakieś info z FilmWebu (a dla ambitnych z Pudelka).

Portale społecznościowe służą natomiast do uspołeczniania, czyli, prościej rzecz ujmując: do mówienia (tj. zamieszczania wpisów). Zgoda, czasem miło jest przekonać się, że ktoś ma podobne poglądy do nas; ale samo słuchanie (czytanie) jest tu rzeczą najwyżej trzeciorzędną – narzędziem odbioru akceptacji lub wstępem do akcji przekonywania potencjalnych oponentów.

Co rusz kolejny Nostradamus wróży nam upadek mediów papierowych, jednak te (mimo rozmaitych przegrupowań) jakoś tam cały czas funkcjonują. Może faktycznie, co bardziej postępowi czytelnicy zamienili papier „analogowy” na Kindle’a lub iPad’a (by nadal czytać swoje ulubione gazety a przy tym być „cool”), ale do multimedialnej rewolucji jeszcze daleko. Z jakiegoś powodu znacznie chętniej i z większym zaangażowaniem czytujemy artykuły prasowe, niż czyjeś blogowe wypociny. Niech każdy sam oceni, czy chodzi tu o wiarę w profesjonalizm publicystów, czy jedynie o przyzwyczajenie.

Szczególny przypadek publikacji internetowych, które zdarza nam się jednak czytać; ba, nawet słuchać o nich w wiadomościach, to teksty tak zwanych celebrytów (ze szczególnym wskazaniem na ministra Sikorskiego). Tu działa nieco inny mechanizm: potrzeba identyfikacji z guru. Najczęściej nasze możliwości polemiki z osobistościami publicznymi są ograniczone, pozostaje więc jedynie przyjąć przeczytane opinie za własne, lub ich autora uznać za idiotę. W każdym razie znów – czytanie to ostatnia rzecz o jaką by chodziło.

Czy to w życiu codziennym, czy w cyberprzestrzeni, komunikacja międzyludzka od wieków rządzi się tymi samymi prawami. Internet sprawił jedynie, że pewne sprawy widać znacznie wyraźniej, niż przedtem. O, na przykład wyraźnie widać, jak raz jeszcze Terry Pratchett okazał się genialny.

____________________
  konsultacja: mgr Tomasz Fąs – publicysta, pedagog, trener komunikacji